Czwartek, po próbie. W remizie gaśnie górne światło. Zostaje jedna lampa nad stolikiem. Tubista tasuje karty. Akordeonista już przysuwa krzesło.

Przy tym stoliku przyszła nasza nowa piosenka o grze w karty. Najpierw było granie w tysiąca. Potem z tego grania wyszedł refren. Tak powstała piosenka Pas, sąsiedzie. Opowiada o dwóch skłóconych sąsiadach przy jednym stoliku.

Skąd się wziął pomysł

Po próbie u nas zawsze ktoś rozdaje karty. Gra w tysiąca trwa do późna. Nasz akordeonista licytuje na złość. Sto dziesięć. Sto dwadzieścia. Sto trzydzieści. Reszta stoi nad stolikiem i kibicuje.

Pewnego wieczoru klarnecista patrzył w okno remizy. Za oknem leżało pole przecięte wąską miedzą. Akordeonista znowu krzyknął o dziesięć więcej. Klarnecista westchnął: „Pas, sąsiedzie. Choć ten raz.”

Cały stół parsknął śmiechem. W kartach mówisz „pas” i odpuszczasz. Na wsi pas to też kawałek ziemi. O taki pas sąsiedzi kłócą się latami. Tego wieczoru mieliśmy już tytuł.

O czym jest ta piosenka

W świetlicy trwa sobotni turniej w tysiąca. Stoją cztery stoliki. Na jednym leży stary zeszyt z wynikami. Prowadzi go ten sam człowiek od dwudziestu lat. Co roku sam jest w nim pierwszy. To on opowiada całą historię.

Los z czapki sadza przy jego stoliku dwóch sąsiadów zza miedzy. Ci dwaj od lat drą koty o pas ziemi. Ten pas ma szerokość dwóch stóp. Do siebie mówią wyłącznie liczbami. Licytują coraz wyżej na złość. Ludzie z innych stolików odkładają karty. Cała świetlica staje nad nimi.

Pan od zeszytu chce skończyć tę wojnę. Sam mówi „Dwieście”. Sąsiedzi pierwszy raz w życiu są zgodni. Obaj mówią „Pas!”. Potem lewa za lewą grają razem przeciw niemu.

Więc mówię, by skończyć tę wojnę: „Dwieście”,
a oni naraz: „Pas!”, pierwszy raz zgodni,
i lewa za lewą, bez słowa, bez znaku,
ogrywają mnie jak jedna drużyna.

Na koniec wpisuje sobie minus dwieście. To jego pierwszy minus od dwudziestu lat. Wpisuje go powoli, jak medal. Sąsiedzi wracają do domu ramię w ramię. Idą wzdłuż tego samego pasa. Kłócą się dalej. Teraz spór idzie o jedno. Kto z nich lepiej go ograł?

Co było najtrudniejsze

Najdłużej pisaliśmy zakończenie. Pierwsza wersja kończyła się zgodą. Sąsiedzi godzili się po cichu przy płocie. Brzmiało to ładnie. Brzmiało też jak sto innych piosenek. Na wsi kłótnia o miedzę trwa dłużej niż jeden turniej. Dlatego sąsiedzi kłócą się do końca. Zmienił się tylko temat kłótni. Przy tej zwrotce akordeonista śmieje się na każdej próbie.

Druga trudna rzecz to zasady tysiąca. W pierwszej wersji sąsiad licytował sto osiemdziesiąt z pustą ręką. Tubista od razu podniósł palec. Bez meldunku w tysiącu licytujesz najwyżej sto dwadzieścia. Gracze z każdej świetlicy wyłapią to w sekundę. Dopisaliśmy więc meldunek. Teraz w piosence pada „sto osiemdziesiąt na jednym meldunku”. Tubista kiwnął głową. Teraz zasady się zgadzają.

Refren do śpiewania przy stoliku

Refren ma dwa głosy. Dwóch z nas krzyczy liczby jak dwaj sąsiedzi. Cała sala błaga o pas. W zwrotkach słychać pukanie kostkami w stół. Tak pukają gracze w każdej świetlicy. Słowa są proste. Liczby zna każdy gracz. Refren zostaje w głowie po pierwszym razie.

Co zrobił nasz akordeonista

W zeszły czwartek znowu graliśmy po próbie. Akordeonista doszedł do stu dziewięćdziesięciu. Tubista spokojnie powiedział „Dwieście”. Akordeonista spojrzał w karty. Potem odłożył je na stół. Pierwszy raz od lat powiedział „pas”. Cała remiza zaczęła klaskać. Klarnecista wyjął z szuflady stary zeszyt. Wpisał ten pas powoli, jak medal.

Akordeonista udawał obrażonego aż do drzwi. Na pożegnanie zanucił nasz refren. Od tamtej pory licytuje trochę ostrożniej. Przynajmniej do następnego czwartku.

Komu wysłać tę piosenkę

Wyślij ją sąsiadowi zza płotu. Wyślij ją kolegom od tysiąca. Puść ją na turnieju w świetlicy albo w klubie seniora. Refren zaśpiewa z wami cała sala.

Cały tekst i teledysk są na stronie piosenki Pas, sąsiedzie. Inne nasze biesiadne piosenki są na stronie Kapela Spod Remizy.

Z kim gracie w tysiąca od lat? Kto u was zawsze licytuje za wysoko? Napiszcie pod teledyskiem.