Niedziela, ósma wieczorem. Wchodzimy do garażu na próbę. Przy drzwiach stoją już cztery pary butów. Stoją równo pod ścianą. Tak jest u nas od tamtego piątku.
Nasza piosenka o powrocie z trasy zaczęła się od jednej pary butów. Perkusista wpadł wtedy na próbę prosto z drogi. Wrócił dzień wcześniej, niż zapowiadał. W drzwiach zdjął buty. Postawił je równo pod ścianą. Zrobił to jak w swoim przedpokoju. Patrzyliśmy na te buty dłuższą chwilę.
Wieczór przy herbacie zamiast próby
Instrumenty zostały tamtego wieczoru w futerałach. Gitarzysta nastawił czajnik. Basista przyniósł kubki z półki. Usiedliśmy na wzmacniaczach i na starej kanapie.
Perkusista opowiadał o swoim ostatnim powrocie. Otworzył drzwi własnym kluczem. W domu było cicho. Żona drzemała przy włączonym telewizorze. Na stole stał obiad przykryty drugim talerzem. Ten obiad czekał na sobotę. On przyszedł w piątek.
Potem każdy z nas zaczął liczyć swoje powroty. Gitarzysta jeździł kiedyś na kontrakty za granicę. Po każdym powrocie pytał w domu o rzeczy. Gdzie leżą nożyczki? Gdzie jest pilot? Dzieci tłumaczyły mu wszystko jak gościowi.
Basista mówił o kapciach. Jego kapcie czekały zawsze w szafie na samym dole. Żona wyjmowała je dopiero w dniu jego przyjazdu. Tak było przez dwadzieścia lat.
Każdy miał podobną historię. Każdy wracał do siebie jak gość. Siedzieliśmy z tym do północy.
Skąd się wzięły cudze buty w przedpokoju
Następnego dnia rano nasz wokalista usiadł nad zeszytem. Przed oczami miał buty perkusisty pod ścianą. Zadał sobie jedno pytanie. Co by było z obcymi butami przy drzwiach? Tak w piosence pojawił się przedpokój. Przy kapciach kierowcy stoją cudze buty. Są brązowe, czyste i o numer mniejsze.
To jest piosenka o zdradzie żony. Mąż jeździ tirem od szesnastu lat. Rozładowali go w piątek zamiast w sobotę. Wraca do domu o dzień za wcześnie. Żona wychodzi z kuchni. Zamyka za sobą drzwi. Mówi spokojnie jedno zdanie. Chciała mu wszystko powiedzieć w sobotę, przy stole.
Długo spieraliśmy się o dalszy ciąg. Basista chciał krzyku w kuchni. Gitarzysta chciał trzaśnięcia drzwiami. Perkusista pokręcił głową. Jego zdaniem taka chwila jest cicha. Przyznaliśmy mu rację.
Mąż trzyma rękę na klamce. Mówi tylko: „To przyjdę w sobotę, tak jak miałem”. Potem schodzi na parking, do ciężarówki. W tej piosence oboje płacą za lata drogi. Ona chciała powiedzieć mu wszystko w oczy. On oddaje jej sobotę.
Najtrudniejsza linijka
Najdłużej szukaliśmy mostka. Kierowca siedzi w nim całą noc w kabinie pod blokiem. Patrzy w okno swojej kuchni. Tę linijkę przyniósł perkusista.
Przy herbacie zadał nam proste pytanie. „O której u was w domu gaśnie światło w kuchni?” Każdy z nas zgadywał. Każdy podał inną godzinę. Perkusista znał na pamięć godziny postojów w trasie. Godzinę we własnej kuchni znał tylko z telefonu.
Całą noc siedzę w kabinie pod blokiem,
patrzę w nasze okno na trzecim piętrze.
Szesnaście lat w trasie, a nie wiedziałem,
o której u nas w kuchni gaśnie światło.
Tę część gramy najciszej. Zostaje głos i jedna gitara. Perkusista odkłada wtedy pałki na werbel. Siedzi i słucha razem z nami.
Jak brzmi O dzień za wcześnie
Piosenka idzie wolno. Na początku słychać tylko chrapliwy głos i czystą gitarę. Bas i bębny wchodzą przy pierwszym refrenie. Gitarzysta zakłada na palec szklaną rurkę. Jego gitara odpowiada na każdy refren. Ostatni refren gramy całym zespołem i najgłośniej.
To najcięższa piosenka w naszym garażu. Gramy ją z gulą w gardle. Po ostatnim akordzie zawsze jest długa cisza. W sobotę w przedpokoju stoją już tylko buty kierowcy. Na stole leży biały obrus. On siada naprzeciwko żony. Ona zaczyna mówić. Resztę dopowiada sobie słuchacz.
Dla kogo jest ta piosenka
To piosenka o kierowcy tira i jego żonie. Jest dla kierowców i ludzi na kontraktach. Jest też dla żon i dzieci czekających w domu. Każda żona kierowcy zna te puste soboty.
Wyślij ją komuś po długiej trasie. Wyślij ją też komuś czekającemu na powrót. Po niej łatwiej zacząć rozmowę przy stole.
Cały tekst i teledysk są na stronie piosenki O dzień za wcześnie. Inne nasze piosenki o drodze i domu są na stronie Szeroka Droga.
A wy? Co byście zrobili na jego miejscu? Weszlibyście do kuchni czy poczekali do soboty? Napiszcie pod teledyskiem.


