Sobota, czwarta po południu. Idę po schodach w starym bloku cioci. Przede mną idzie moja córka. Niesie blachę z makowcem sama. Na półpiętrze staje i pyta: „Mamo, a czyja to właściwie jest ciocia?”
Od tego pytania zaczęła się moja piosenka dla cioci na imieniny. Ma tytuł Ten sam makowiec. Pierwsze słowa zapisałam jeszcze u cioci na serwetce. Resztę pisałam przez trzy wieczory.
Skąd pomysł na tę piosenkę
Ciocia jest starszą siostrą mojej mamy. Mieszka na trzecim piętrze. Jej kuchnia ma okno na podwórko. Na stole leży cerata w kratkę.
Jako dziewczynka spędzałam u niej całe wakacje. Moja mama była pielęgniarką. Latem brała nocne dyżury w szpitalu. Ja spałam wtedy u cioci na rozkładanym fotelu.
Ciocia wstawała przed szóstą. Zakładała fartuch w kwiaty. Pierwszego lata nauczyła mnie zwijać makowiec. Ciasto wałkowałyśmy razem na stole. Masę makową smarowałam łyżką. Ciocia trzymała moje dłonie na wałku. Potem zwijałyśmy ciasto w gruby rulon.
Pierwsza piętka z blachy zawsze była moja. Ciocia odkrawała ją jeszcze ciepłą. Kładła ją na talerzyk z różą. Byłam jej jedyną dziewczynką w kuchni.
Dziś mam swój dom i swoją córkę. Na imieniny cioci piekę co roku ten sam makowiec. Przepis znam na pamięć. Ciocia otwiera mi drzwi zawsze w tym samym fartuchu.
O kim jest ta piosenka
Ta piosenka jest o mojej cioci. Pasuje też do wielu innych ciotek. Prawie każda rodzina ma ciocię od wakacji i od pierwszego przepisu.
W tym roku poszłam do cioci pierwszy raz z córką. Mała ma sześć lat. Uparła się nieść blachę sama. Na schodach zadała to swoje pytanie. Ja tylko się uśmiechnęłam.
Ciocia stała w progu w fartuchu. Najpierw schyliła się do małej. Potem wzięła od niej blachę. Przy stole odkroiła piętkę jak dawniej. Położyła ją na talerzyku mojej córki.
Przez sekundę poczułam małe ukłucie. Ta piętka była moja przez trzydzieści lat. Potem zobaczyłam buzię córki. Mała jadła piętkę z zamkniętymi oczami. Ciocia patrzyła na nią i się śmiała. Ukłucie szybko minęło. Wzięłam sobie zwykły kawałek ze środka.
Najtrudniejsza linijka
Refren przyszedł w drodze do domu. Mała spała z tyłu w foteliku. Pusta blacha leżała na siedzeniu obok. Słowa o fartuchu w kwiaty przyszły same. Ostatni wers refrenu liczy osoby przy stole. Ciocia kroi teraz dla trzech.
Najdłużej pracowałam nad mostkiem. Tam mała dostaje odpowiedź na swoje pytanie. Moje pierwsze wersje były za długie. Brzmiały jak życzenia z kartki z kwiatkiem. Skreślałam je jedną po drugiej.
W końcu przypomniałam sobie wieczór u cioci. Ubierałyśmy się w przedpokoju. Mała zapytała o ciocię drugi raz. Odpowiedziałam jej od razu. Te same słowa wpisałam do piosenki.
Przy wyjściu mała pyta jeszcze raz,
czyja właściwie jest ciocia.
Mówię: „Moja. I od dziś twoja”,
a ty wycierasz ręce w fartuch.
Ciocia naprawdę wytarła wtedy ręce w fartuch. Robi tak zawsze przed ważnym słowem. Tym razem pogłaskała małą po głowie.
Piosenka kończy się wieczorem. Niosę pustą blachę. Mała śpi mi na ramieniu. Za rok przyjdziemy do cioci rano. Przyniesiemy mąkę i zwiniemy makowiec we trzy.
Co powiedziała ciocia
W niedzielę puściłam jej piosenkę z telefonu. Ciocia słuchała przy oknie ze szklanką herbaty. Przy refrenie postawiła szklankę na parapecie. Po mostku wyjęła chusteczkę z kieszeni fartucha. Potem powiedziała krótko: „Za rok przychodzicie rano. Mąkę mam swoją.”
Mała od razu zapytała o własny fartuch. Ciocia obiecała jej fartuch w kwiaty. Uszyje go ze starej zasłony z dużego pokoju.
Komu wysłać tę piosenkę
To piosenka od siostrzenicy dla cioci. Wyślij ją swojej cioci na imieniny. Puść ją przy stole w chwili krojenia ciasta. Pasuje też dla matki chrzestnej albo starszej kuzynki.
Cały tekst i nagranie są na stronie piosenki Ten sam makowiec. Inne moje piosenki na rodzinne okazje są na stronie Wiśnia.
Jakiego przepisu nauczyła cię ciocia? Napisz o tym pod piosenką.


