Piątek, siedemnasta. Stoję na stacji benzynowej z hot dogiem w ręce. Długi weekend Wszystkich Świętych zaczął się od korka. Mama liczy znicze w torbie. W bagażniku jadą chryzantemy. Cała Polska ma dziś wyjazd na groby. My razem z nią.
Wróciłam w niedzielę z trzema kluczami w głowie. Z nich zrobiła się piosenka.
Klucz pierwszy: kawalerka i kot
Rano zostawiłam klucz od kawalerki sąsiadce z dołu. Mój kot zostaje na trzy dni w domu. Sąsiadka karmi go dwa razy dziennie. Kot patrzył na mnie z parapetu jak na zdrajczynię. Na lodówce przykleiłam kartkę z instrukcją. Saszetka rano, chrupki wieczorem. Do tego drapanie za uchem.
Klucz drugi: furtka w telefonie
Na stacji telefon wibruje. Pilna wiadomość. Na terenie Trybunału Konstytucyjnego stoi policja. Pod płotem stoi tłum z flagami. Ktoś tnie szlifierką łańcuch na furtce. Iskry lecą na asfalt.
Patrzę na te iskry i myślę o swoich drzwiach. Mój właściciel też raz zmienił zamki bez uprzedzenia. Pamiętam tamten wieczór na wycieraczce. Kot miauczał w środku. Ja stałam na klatce z zakupami.
Mama woła z auta: „Jedziesz z nami czy zostajesz z tym hot dogiem?”. Wsiadam. Korek na groby stoi aż do zjazdu. W notatkach piszę pierwszą linijkę refrenu.
Klucz trzeci: babcia i wersalka
Do babci docieramy po dziesiątej. Klucz do jej domu leży pod wycieraczką. Leży tam od czterdziestu lat. Babcia śpi już w swoim pokoju. Mnie zostaje wersalka w dużym pokoju i koc w kratę.
Leżę pod kocem i scrolluję do północy. Pod drzwiami Trybunału trwają przepychanki. Jedni piszą jedno słowo. Drudzy piszą zupełnie inne. Każda ekipa ma swoje pismo i swoją pieczątkę.
Zza ściany słychać babcię. Ona też czuwa. Pyta głośno: „Kto wygrał, dziecko?”. Odpowiadam jej jak w piosence: „Śpij, babciu”. Sama leżę z telefonem do drugiej.
Sobota na cmentarzu
Rano jedziemy na cmentarz. Babcia prowadzi nas alejką prosto do dziadka. Myję płytę. Mama ustawia chryzantemy. Babcia zapala pierwszy znicz. Pachnie wosk i mokre liście.
W drodze powrotnej czytam nowe wiadomości. Pracownicy Trybunału idą do domu z zachowaniem pensji. Ja pracuję na B2B. Mój wolny dzień to dzień bez zarobku. ZUS zejdzie z konta dwudziestego jak zawsze. Na tylnym siedzeniu piszę mostek piosenki.
Jak z tego wyszła piosenka
W sobotę wieczorem siedzę znowu na wersalce. Babcia ogląda teleturniej. Ja rapuję szeptem do telefonu. Refren mam gotowy od piątku.
Kto ma klucz? Kto ma klucz?
Dwie ekipy, jedne drzwi,
a rachunek płacisz ty.
Tak powstała moja piosenka o Trybunale Konstytucyjnym. Bit jest bardzo szybki. Na początku krzyczy cała ekipa. Pod spodem wyje syrena i dudni bas. Zwrotki rapuję szybko i blisko. Refren śpiewam słodko. Znajomi odkrzykują jedno słowo: „klucz!”. Na końcu bit staje w miejscu.
Niedziela: kto ma kluczyki
W niedzielę pakujemy auto do powrotu. Mama stoi przy bagażniku. Szuka w torebce. Potem w kurtce. Potem w torbie po zniczach. W końcu pyta mnie: „Kaja, kto ma kluczyki?”.
Kluczyki wiszą na gwoździu w przedpokoju u babci. Babcia śmieje się do łez. To pytanie mamy zostało w piosence na sam koniec.
Wieczorem odbieram klucz od sąsiadki. Kot śpi na mojej poduszce. Wszystkie trzy klucze są z powrotem na swoim miejscu.
Komu wysłać tę piosenkę
Ta piosenka jest dla ludzi z korka na groby. Jest też dla wnuczek na wersalce u babci.
Cały tekst i teledysk są na stronie piosenki Kto ma klucz. Inne moje piosenki znajdziesz na stronie Kaja Kawalerka.
Wyślij ją komuś z tego samego korka. Gdzie zastał cię ten długi weekend? W aucie, u babci czy przy telefonie? Napisz pod teledyskiem.



